niedziela, 13 grudnia 2015

HAUL 'ŚWIĄTECZNY' - Dlaczego wolę dawać prezenty, a nie je dostawać?

                                                        Siema siema!


          W dzisiejszym poście chciałabym zrobić taki mini HAUL z rzeczami, które kupiłam jakiś czas temu i dość niedawno :) Niektóre z nich zostaną przeznaczone na prezenty dla moich przyjaciół na święta.


                                           Zacznę od zakupów internetowych:

Moim nowym uzależnieniem są skarpetki :'D co z resztą widać... Za jedną parę zapłaciłam około 4-5 złotych, dokładnie już nie pamiętam, bo zamawiałam je na początku września.

 
 
 

 Można jeszcze uznać, że w jakimś stopniu jestem Potterhead (należę do fandomu HP), z tego właśnie powodu zamówiłam sobie tę oto koszulkę, w której jestem zakochana <3 !!! Niestety cena troszkę wygórowana, bo za T-shirt z nadrukiem zapłaciłam coś około 40 złotych. :/

                                                         
                         (przepraszam, że jest złożona, ale niestety nie umiem prasować ubrań...)

            Wszystkie te rzeczy zamawiałam o tutaj KLIK! Polecam stronę. Na przesyłkę czekałam ponad tydzień, także nie jest to jakoś specjalnie długo, ale też nie za szybko.

No to z zakupów internetowych byłoby na tyle :'D Teraz czas na zakupy stacjonarne :)
 
   TERRANOVA
 
 
                                                               Czapka, cena: 17,90 zł

Skarpetki, cena: 9,90 zł
 
Przed dodaniem efektu czapka miała kolor bordowy/ ciemno malinowy, a skarpetki czerwono-biało-granatowy :) Obie rzeczy udało mi się upolować na wyprzedaży :))
 
 
GOLDEN ROSE
 
 
                                   Kredka do ust 'Matte lipstick caroyn', odcień 10, cena 11,90 zł

                                Lakier do paznokci 'Galaxy nail color' , odcień 29, cena: 5,90 zł

Lakier do paznokci 'Matte nail lacquer' odcień 02, cena: 7,90 zł
 
          Niestety nie mogę Wam pokazać jak kolory wyglądają już nałożone na usta/ paznokcie,
ponieważ wszystkie 3 rzeczy będą prezentami, dla przyjaciółek :) :* 
 
TIGER
 
                                           Puszka z magiczną fasolką/ roślinką, cena: 6 zł

Karteczki/ zaznaczniki, cena: 4 zł
 
Tiger należy do jednych z moich ulubionych sklepów, ale niestety tylko te dwie rzeczy udało mi się kupić.
 
ROSSMANN
 
Torebka zapachowa do szafy, zapach 'Różany Ogród' , cena około 4 zł
 
 
TALLY WEIJL
 



 
Case na iPhone'a 4/4S, cena 39,99 zł
 
 
CLARIE'S
 
 
                                           Balsam do ust o zapachu babeczki, cena: 9,90 zł

                                       Balsam do ust o zapachu winogrona, cena: 9,90 zł

                                             Balsam do ust o zapachu ananasa, cena: 9,90 zł
                        Balsam do ust o nie mam pojęcia jakim zapachu :'D , cena: 11,90 zł

                                  Pędzel do makijażu o dwóch końcówkach, cena: 19,90 zł

Gąbka do makijażu, cena: 17,90 zł
 
Wszystkie balsamy urzekły mnie swoimi opakowaniami. Zostawiam sobie tylko dwa: o zapachu babeczki i ten o nie wiadomo jakim zachau :'D . Reszta to prezenty dla przyjaciółek :)) Dodam tylko, że jest to mój pierwszy pędzel i pierwsza gąbeczka, dlatego bardzo się cieszę, że w końcu zdecydowałam się na ich zakup :D
 
 
JAKIŚ CHIŃSKI SKLEPIK
 

                                                      Wianek na/ do włosów, cena: 5 zł

Gumka do włosów, cena: 1 zł
 
W Katowicach w jakimś sklepiku kupiłam te rzeczy. Wiadomo, że nie jest to oryginalny invisibooble, ale bardzo podobna gumka, o takim samym działaniu :)
 
 
Z haul'u byłoby na tyle :)
Odpowiem jeszcze na pytanie, zawarte w temacie.
Dlaczego wolę dawać prezenty niż dostawać?
Może Wam się to wydawać trochę puste, ale lubię jak ludzie się dzięki mnie uśmiechają :D
 
Dzisiaj byłoby na tyle. Kolejny post pojawi się po świętach :)
Całuję, pa :*
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 









  

poniedziałek, 14 września 2015

#LONDON!!! #GREAT_BRITAIN!!!

                                                   Hello!!!

W dzisiejszym obiecanym poście, zamierzam opowiedzieć troszkę o Londynie <3



Moim skromnym zdaniem Londyn to przepiękne miasto, jedno z najpiękniejszych na całym świecie. Ma wieloletnie tradycje, takie jak: ruch lewostronny, czy system wagowy i miarowy. W tydzień nie da się za dużo zwiedzić, bo jest wiele miejsc wartych uwagi. Ja byłam w Muzeum figur woskowych (Madame Tussauds), widziałam Big Ben'a, Tower Bridge, Tower of London, British Natural Museum, British History Museum (jakoś podobnie się to nazywa, dokładnie nie pamiętam :/) , Greenwich, mogłabym tak wymieniać i wymieniać, ale niestety nie pamiętam już większości nazw tych miejsc (pozdrowienia dla mnie, która z wielką uwagą słuchała przewodnika...)




 
 
Wiem, że nie wszystkie zdjęcia są najlepszej jakości, ale aparat rozładował mi się akurat pod Big Benem, a zaiste inteligenta ja, nie wpadła na to, żeby zabrać ze sobą baterie... "Musiałam" jakoś sobie poradzić z telefonem i przyznam, że najgorzej mi to nie wyszło ;)
 
(zdjęcie robione aparatem)
 
 
Oprócz tego byłam na słynnym "London Eye" . Widok był nieziemski! Co z tego... Piękny krajobraz całego Londynu psuła brudna rzeka/tamiza. Z resztą, sami zobaczcie jak to wyglądało




 
 
 
Jeżeli chodzi o kwestie zakwaterowania i jedzenia. Razem z dwiema koleżankami zajmowałyśmy niewielki pokoik na poddaszu. Mieszkałyśmy u bardzo sympatycznej brytyjskiej rodziny (brytyjski akcent jest boski- I've fallen in love <3). Jedzenie było naprawdę dobre, a w szczególności pierwsza kolacja przyrządzona przez Pana domu. Niestety, czar prysnął w momencie gdy z koleżankami zabawiłyśmy się w Sherlocka Holmesa (zainspirowało nas do tego niestety nie zwiedzanie, ale jedynie możliwość zobaczenia słynnych drzwi do Baker Street 221B) i odkryłyśmy, że ciasto które dostałyśmy od Pani domu nie było upieczone, jak to nam wmawiała, ale niestety kupione...
 
 



niestety moje zdjęcia z pod Baker St. magicznie wyparowały, więc kiedy tylko wydedukuję co się z nimi stało, dodam je.
 
 
Jeżeli chodzi o kuchnię. Potrawy są bardzo smaczne. Zdziwiło mnie jednak, że do płatków jest wlewane zimne mleko. Co do słynnej herbaty z mlekiem... Jest najlepsza! Jednak, nie radzę najpierw dodawać cytryny do herbaty, a potem stwierdzać, że jednak ma się smaka na bawarkę (moja inteligencja nie zna granic)
 


 
 
Powoli kończę, bo rozpisałam się, a nie chcę, aby ten post był bardzo szczegółowy i bardzo Was zanudzał.
Jeżeli macie jakieś pytania, chcecie więcej zdjęć ,lub cokolwiek innego zapraszam do komentarzy. Chętnie na nie odpowiem :))
 
Tymczasem, pozdrawiam :) Trzymajcie się :) I do następnego posta!!! :*
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

sobota, 5 września 2015

Come back!

                                              Cześć!

Przepraszam, za tak długą nieaktywność. Pewnie uznacie, że moje tłumaczenia są bezsensowne i każdy może coś takiego wymyślić. Ja piszę szczerze, od serduszka. Miałam chwilowe załamanie (tzw. depresja). Było one spowodowane głównie kłótnią z moją przyjaciółką. Nie wiem jaka jest nasza obecna relacja - czy przyjaźnimy się czy kolegujemy. W każdym razie, najważniejszą dla mnie rzeczą jest to, że się pogodziłyśmy. Nie będę się rozpisywać na ten temat, bo być może kilka osób nie życzy sobie, aby opisywać ich życie "prywatne". Poza tym jest to dość długa historia, a naprawdę nie chcę Was zanudzać niektórymi częściami tej opowieści. Naprawdę szczerze Was przepraszam, bo bardzo zależy mi na tym, aby jak najlepiej prowadzić tego bloga.     

W tym poście planowałam jeszcze napisać o mojej wycieczce do Londynu, ale stwierdziłam, że post będzie za długi, bo o tym mieście planuje napisać bardzo wiele. Na zachętę dodam jedno, może dwa zdjęcia, z tego przecudownego miejsca.


Dzisiaj napiszę Wam jeszcze fragment mojego opowiadania. Proszę o szczerą ocenę w komentarzu.
Na dzisiaj myślę, że to tyle. Kolejny post pojawi się niebawem! (Teraz już na pewno :*)
Trzymajcie się!

"Wyszłam z auta. Co prawda, zrobiłam to dlatego, że musiałam zerwać trochę 'tych zielonych' dla mojego pupila, aczkolwiek nie zmienia to faktu, że czułam się swobodnie jak nigdy dotąd. Myślałam o tym jak wszystko sobie poukładać. Szłam przez pas zieleni, który stał się parkingiem przez zajmujące go samochody. 'Śpiew' cykad i koników polnych był niesamowicie cudowny. Uspokajał mnie. Spacerowałam sobie, czując się jakbym była na szczycie góry, na przepięknej polanie. Przez ulicę sąsiadującą zarówno z moim blokiem, jak i 'łąką' nie przejeżdżało żadne auto, więc miałam ochotę rozłożyć na jej środku koc i się na nim położyć. Wiał lekki wiaterek. Chmury na granatowym niebie troszkę się poruszyły, lecz nie zmieniło to faktu, że nie było na nim widać ani jednej gwiazdki, ani księżyca. W momencie uświadomiłam sobie, że przyszłam tutaj po roślinki. Jednak nie mogłam przestać 'myśleć'. Czułam... Sama nie wiem co czułam. Coś w rodzaju pustki, ale nie do końca. Wszystkie moje uczucia były mieszane, więc na dobrą sprawę nie czułam zupełnie nic. Chciałam przemyśleć całość mojego, jakże krótkiego życia. W sumie to już się poukładało , ale w głębi duszy czułam, że nie wszystko jest tak, jakbym tego chciała. Ale... Zacznijmy od początku..."

sobota, 6 czerwca 2015

Hi! Nice to meet you!

Hej !

Chciałabym dzisiaj rozpocząć przygodę z blogiem :) Można powiedzieć, że właściwie nie zaczynam, bo kiedyś prowadziłam już bloga, którego głównym tematem był zespół One Direction. Pisałam na nim posty w wieku 11 lat, więc dużego wysiłku nie można się było po mnie spodziewać ;) 

Teraz chciałabym  zacząć od nowa, tak na poważnie. 

Może na początek napiszę coś o sobie :) No więc: Mam na imię Wiktoria ( ang. VicTORIa - stąd nazwa bloga ), mam 13 lat (już za niedługo 14 :D ), moimi idolkami są Marta Bijan oraz Ariana Grande, a do moich pasji należą fotografia, śpiew, rysowanie, lubię też czasem coś napisać, albo zaprojektować jakiś zestaw ubrań :) Obecnie nie mam zwierzątka, ale planuję kupić królika na wakacje.

Myślę, że na początek tyle wystarczy. Kolejny post pojawi się w czwartek lub piątek, po mojej wycieczce do Warszawy, oczywiście wraz ze zdjęciami. 

Pozdrawiam ~ Tori :)